Kilka lat temu, podczas przechadzania się alejkami na jakimś targu staroci, natrafiłam na przepiękną tkaninę, kilim. Była nim wyściełana lada, stoisko handlowe, na którym sprzedawca poukładał swoje bibeloty. Sprzedawca nie był zainteresowany sprzedażą "starej szmaty" , nie bardzo też wiedział skąd ona pochodzi, przecież to był zwykły koc, który wziął z domu od babci niekoniecznie swojej.
Owy kilim bardzo siedział mi w głowie i zaprzątał myśli, szukałam w internecie przegladając strony, wpisując w wyszukiwarkę różne hasła, ale niestety nic co byłoby podobne nie wpadało mi w oko.
Znalazałm kilimy krakowskie, łowickie pasiaki, kilimy tkane w Glinianach, kilimy huculskie, sumaki czy maszynowo tkane kilimy, ale żaden nie przypominał TEGO.
Po kilku miesiącach dowiedziałam się, że MÓJ kilim to dywan janowski, czyli tkanina dwuosnowowa (a co to?). Kilimy takie wówczas potrafiło tkać tylko kilka pań, prawdziwich Mistrzyń, a sztuka ta niestety może zaginąć.
Hmmmm